Witajcie.
Miałam iść spać, ale jakoś nie mogę się zebrać. 🙂
Żeby to znaleźć, musiałam w Messengerze przewinąć jakieś pięćset stron, ale opłacało się. 😀 Niestety,
nie dopisałam trzeciej zwrotki, bo miałam to zrobić, jak wstanę tamtego dnia, ale… straciłam pomysł
i szczerze, zapomniałam. 😀
Zostawiam Was zatem z tym, co postawło wtedy. 😀
Tajemny akord zaczął grać,
To był złowieszczy bomby znak,
Jej zegar liczył czas do swej eksplozji.
I nagle widać jakiś błysk, rozlega się straszliwy pisk
I słychać wielkie bum na pół Warszawy.
To jest bomba, to jest bomba, to jest bomba, to jest booooomba.
Ludzie podnieśli wielki krzyk,
Rozbiegli się, by gdzieś się skryć,
Lecz wszędzie było widać duże szkody.
I nagle ktoś zawołał w głos:
Zbierajmy się, opuśćmy ląd,
Niech kosmos raczy wszystkich nas powitać.
To jest bomba, to jest bomba, to jest bomba, to jest booooomba.
Pozdrówki.
A. J.
P.S. Czy to dowodzi, że jesteśmy z Dawidem nienormalni? Pewnie tak. Ale nienormalność to rzecz normalna
i osobiście ani trochę się tego nie wstydzę. 😀 Bo kto normalny wstydzi się nienormalności? 😀
A szkoda.
Eee chyba nie. 😀
No i co? Zaśpiewasz?
bombowe.
No nie no, trzeciej zwrotki nie ma. 😀 Jak dopiszesz, to może być. 😀
No i co z tym śpiewaniem? 😀
Jasne. 😀 Kiedyś już o tym myślałam. 😀
Super tekst. A mogłabyś znaleźć jakiś podkład i to zaśpiewać?
Moja tak samo. 😀 Chcę więcej takich bombowych nocy. 😀 😀 😀 I pomysłów. 😀